Turystyka CT LGD - Sławianowskie Jezioro
close
Strona korzysta z cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookies w Twojej przeglądarce.
Dostępne pliki gpx:
ślad GPS Gajewo-Drawsko | ślad GPS Stare Osieczno-Łokacz | ślad GPS Ujście -Gajewo | ślad GPS Miała I |
(Pliki *.gpx pobrano: 67917 razy)


POLECAMY profil:






Sławianowskie Jezioro

Jezioro Sławianowskie, zwane Wielkim jest największym zbiornikiem wodnym w powiecie złotowskim. Rozpościera się na terenie dwóch gmin: Złotowa i Łobżenicy. Powierzchnia jeziora wynosi 2777,60 ha, długość 7625 m, szerokość maksymalna 1300 m, głębokość maksymalna 15 m, a średnia 6,5 m. Jezioro ma charakter rynnowy i zasilane jest przez rzekę Kocunię, zwaną  w górnym biegu Skicką Strugą. Roślinność wynurzona porasta niemal 60% długości linii brzegowej. Występują tu trzciny, sitowie, tatarak i pałki. Roślinność zanurzona to 55 ha powierzchni dna. Należą do niej: rogatek sztywny, mech wodny, moczarka kanadyjska, rdestnica. Uroku tafli jeziora dodaje grążel żółty i grzybień biały. Pod względem rybackim jezioro zaliczane jest do leszczowego. Zarybiane jest węgorzem, sielawą i szczupakiem. Można też złowić lina, okonia, karasia, miętusa i płoć. Wokół jeziora usytuowane są wsie: Sławianowo, Buntowo, Bługowo, Kunowo. W Sławianowie znajdują się dwa kąpieliska z plażą i ośrodek wczasowy, w Buntowie i Bługowie są zagospodarowane plaże. W okresie międzywojennym przez jezioro przebiegała granica polsko-niemiecka.

 

 Zdjęcia: nr 1 - Mapka jeziora           

 

            2 - Sławianowo-pomost (zdjęcie archiwalne)

 

            3 - Jezioro w Sławianowie (zdjęcie archiwalne)

 

            4 - Jezioro w Sławianowie (zdjęcie archiwalne)

 

            5 - Pomost w Sławianowie przy szkole

 

            6 - Widok na jezioro ze Sławianowa

 

            7,8,9 - Widok na jezioro z Buntowa

 

 

 

 Legenda o Jeziorze Sławianowskim

            Dawno, dawno temu dziedzice chętnie podpisywali kontrakty z diabłem, aby osiągnąć z tego korzyści, głównie finansowe. Takich właścicieli ziemskich nazywano Wolnomularzami, a ich dom do dziś stoi w Pile przy ulicy Piekarskiej.

            W dużym gospodarstwie dziedzica ze Sławianowa pracowali ludzie z okolicznych wsi: Buntowa, Sławianowa, Bługowa, Kunowa i Wiktorówka. Co dzień musieli bardzo wcześnie wstawać i wiele kilometrów iść naokoło jeziora, aby o świcie rozpocząć pracę. Na przerwę obiadową wracali do domów i posileni, znów przemierzali daleką drogę do Sławianowa. Tym z daleka, z Kunowa czy Wiktorówka zajmowało to dwie, nawet trzy godziny. Dziedzica denerwowało to, że ludzie dużo czasu tracili na te wędrówki, no i byli zmęczeni, a co za tym idzie – wolniej pracowali. Diabeł dowiedział się o tych kłopotach i złożył sławianowskiemu dziedzicowi propozycję – w zamian za jego duszę w jedną noc, zanim kur zapieje, usypie groblę biegnącą przez jezioro ze Sławianowa do Kunowa. Dziedzic przystał na to, podpisał kontrakt i jeszcze tej samej nocy czart mocno uwijał się, aby zdążyć przed pianiem koguta. Już przed północą wsypał do jeziora dwie wielkie płachty piasku. Z pośpiechem przygotowywał następną – ostatnią. Dziedzic obserwował wszystko z ukrycia, gdy nagle dopadły go dziwne myśli. Zaczął rozmyślać o mękach piekielnych, przypalaniu węglami oraz  o duszącym dymie. Wystraszył się. Pobiegł szybko do kurnika, wyciągnął z niego koguta i zaczął wyrywać mu pióra z ogona. Przerażony ptak głośno zapiał. Diabeł przepadł, a grobla nie została ukończona.

Do dziś dnia, patrząc z wieży kościelnej w kierunku Kunowa na środku jeziora widoczna jest płycizna, na której można stanąć, nie obawiając się utonięcia (a trzeba dodać, że w niektórych miejscach jezioro ma nawet 15 m głębokości).

Niektórzy mówią, że z ucieczką diabła było inaczej. Otóż dziedzic zakochał się w pracownicy przychodzącej z Kunowa. To dla niej chciał zbudować groblę, aby nie musiała się tak trudzić chodząc do pracy, a i wieczorami mogliby się częściej spotykać. Tej nocy, kiedy diabeł budował przejście przez jezioro, dziedzic spotkał się ze swoją ukochaną i zwierzył ze wszystkiego. Powiedział jej, jak ma powstać grobla, o sprzedaniu duszy, o kogucie i że to wszystko robi dla niej. Dziewczyna była bardzo religijna, dlatego po kryjomu weszła do kurnika jednego z mieszkańców Sławianowa i to ona sprawiła, że kogut zapiał w nocy, a nie o świcie. Uratowała ukochanego przed piekłem.

 Legenda została zapisana na podstawie opowieści Alojzego Brzezińskiego z Buntowa, który słyszał ją z ust Pawła Michałka, również  z Buntowa, rybaka pracującego przed drugą wojną światową u dzierżawcy Jeziora Sławianowskiego.

wstecz